The Stage /lipiec 2016                                      
Silence Teatru Biuro Podróży pokazuje inne podejście do tematu wojny i fali uchodźców. Duża
skala produkcji, błyskotliwe ujęcie tematu, pirotechnika, szczudła i abstrakcyjny teatr fizyczny
współdziałają z rozdzierającą wiolonczelą i ostrymi metalowymi rifami.
Spektakl pokazujący społeczność próbującą żyć normalnie w trakcie bezimiennego konfliktu jest
pełen zapadających w pamięć obrazów. Manekiny wielkości dziecka animowane przez aktorów
stają się cichymi bohaterami i są traktowane z wzruszającą czułością w działaniu, tańcu czy
ucieczce. Scena, w której są ewakuowane z dramatycznie płonącej konstrukcji zdaje się być
szaleństwem i staje się naprawdę niebezpieczne.
Przedstawienie odbywa się pod podświetlonym napisem – będącym cytatem z Refugee Blues W.H.
Audena „To miasto ma dziesięć milionów dusz”. Zdaje się to być idealnym mottem dla
różnorodnego festiwalu z pełną międzynarodową perspektywą.
/ autor: Dave Fargnoli /

 

Westdeutsche Allgemeine Zeitung / sierpień 2016
Spektakl, który zafascynował publiczność
(…) Ten spektakl pozostaje w pamięci i dowodzi, że przedstawienie teatralne osiąga idealną formę,
kiedy budzi emocje, fascynuje i pozostawia publiczność w przekonaniu, że doświadczyła czegoś
niepowtarzalnego i wielkiego.
Walka, nadzieja i przegrana. Widz wie, że chodzi tu o ludzi, którym przez godzinę towarzyszył w
ich walce o przetrwanie. Ostrzelani, sponiewierani, upokorzeni, wymęczeni. Ich każda najmniejsza
nadzieja została szybko zniszczona. Jak może coś tak okrutnego wywierać tak silne wrażenie?
Dzięki sztuce i dzięki warsztatowi. Warsztat, o którym tu mowa, to rzadko opanowana w tak
perfekcyjnym stopniu umiejętność wyrażania się bez słów; gestem, mimiką, ekspresją ciała i
zharmonizowaną grą zespołu. Z lalkami, które przedstawiają dzieci, aktorzy grają tak, jakby te lalki
były żywe. Do tego dochodzi umiejętne wykorzystanie efektów takich jak ogień, niesamowite
jeżdżące konstrukcje, szczudła i obraz miasta przeklętych, przedstawionego w formie autobusu.
Motocykl, dymiące kolumny, koń na biegunach, zardzewiałe beczki, to wszystko działa.
Dramatyzm podkreśla muzyka.
Historia przeniesiona zostaje w sferę teatru, sprawia, że można patrzeć; opowieść staje się fikcją.
Bo jest. A mimo to, dzieje się naprawdę. I jest pomnikiem dla milionów ludzi, którym nie udało się
stać się “problemem uchodźców” w Europie. (...........)
/ autor: Gudrun Mattem /



Gazeta Wyborcza / październik 2017                                    
Zobaczcie ten spektakl
Teatr Biuro Podróży powraca do tematu wojny, który poruszał już w legendarnym "Carmen
Funebre". Jednak w najnowszym spektaklu "Silence. Cisza w Troi" wojnę oglądamy nie oczami
antycznych herosów, lecz cywilów, zwykłych ludzi, którzy każdego dnia walczą o przetrwanie.
Spektakl rozpoczyna Śmierć. Wchodzi na szczudłach, w powłóczystej, purpurowej szacie i odsłania
srebrną zasłonę, która przykrywała czerwony autobus. Zniszczony, podziurawiony, z wygiętą
blachą. Z okien wystają fragmenty ciał – ręce, nogi. Nad zniszczonym pojazdem świeci napis –
„This city has ten milion souls”. To cytat z wiersza W.H. Audena, dotyczącego doświadczenia
uchodźstwa. Z głośników słychać początek opowieści – „Dawno, dawno temu, było sobie
szczęśliwe miasto…”. Ale bajka zaraz się skończy.
Choć można rozpoznać pewne elementy wzięte z „Iliady” (jak choćby ciągnięcie trupa Hektora
przywiązanego do rydwanu, tutaj do motoru, najeźdźcy czy cytowany opis morderstwa Priama
przez Pyrrusa), to Szkotak i jego grupa przedstawiają wojnę z perspektywy zwykłych ludzi,
cywilów, tych którzy zawsze najbardziej cierpią – bez żadnej winy. Nie ma tu bohaterów, herosów,
bogów, glorii i chwały. Raczej normalne życie, które w pewnym momencie się kończy i zmienia się
w nieludzką rzeź, reglamentację żywności, upodlenie, odarcie z godności. W imię właściwie nie
wiadomo czego, dla ochrony właściwie nie wiadomo kogo. Z perspektywy zwykłych ludzi wojna
jest zawsze tragedią.
Oczywiście sporo tu uproszczeń, grania na emocjach, symboliki potęgowanej wzruszającą muzyką.
Ale akurat tak działa teatr na wolnym powietrzu – musi być atrakcyjny, komunikatywny i działać na
emocje.
Teatr Biuro Podróży udowadnia po raz kolejny, że teatr plenerowy nie musi być tylko efektowny,
ale może też używać swoich narzędzi w większej sprawie. / autor: Stanisław Godlewski /


NieTakt, maj 2017                                                                 
Carmen ad Infinitum
(...) Obrazy z przedstawienia obracają się bowiem w jakimś zaklętym kręgu krwi, ognia i
zniszczenia. Śmierć mężczyzn, udręczenie kobiet, rozstrzelanie dzieci, ucieczka ocalonych,
chwilowa euforia w autobusowej kryjówce. Scena uspokojenia, scena agresji. Odpływ, przypływ.
Jakby nie na placu grali, a na brzegu morza. Teatr na ulicy pachnie benzyną, mokrymi ubraniami i
papierem, rozgrzanym metalem i strachem widzów. W finale przestrzeń gry pokryją dziesiątki
papierowych stateczków, mieszkańcy Troi „wyruszą na morze ciemne jak wino”. Wystarczy jeden
szlauch w ręku aktora i strumień wody zmyje je wszystkie. Z Troi nie można uciec. Nie ma do kogo
uciekać. Potopieni uchodźcy są tylko cyferkami w dziennikarskich notkach ze zmokłych gazet
gnijących na asfalcie. Neon o dziesięciu milionach dusz żyjących w pewnym mieście rozświetli się
na nowo. Tym razem ironicznie. Bo nie ma miasta i nikt już w nim nie został.
Zapomniane miasta, Stefan Drajewski, 9 października 2017 Głos Wielkopolski
To opowieść o dorosłych, którzy pragną ochronić swoje dzieci. To jednak także opowieść o
dzieciach, które musiały stać się dorosłe. Teatr Biuro Podróży do wypróbowanych wielokrotnie
środków wyrazu: ogień, szczudła, motocykle i różnej maści machiny, dodał lalki, które aktorzy
znakomicie animują. Zrujnowane przez wojnę miasto symbolizuje nadpalony autokar. Czasami jest
domem, czasami rzeczywistym środkiem komunikacji, w którym wybucha wojna, tłem albo
bohaterem akcji. Przed nim plac albo ulica, na których toczy się życie. Aurę tego ginącego świata
potęguje muzyka rozpięta między ostrymi metalowymi rifami a łkającą wiolonczelą. Po seri
wstrząsających, kreślonych zamaszystą kreskach scen, następuje uspokojenie. Aktorzy puszczają
papierowe stateczki, które następnie czyściciel miasta spłukuje strumieniem wody. Spektakl pełen
jest skojarzeń z rzeczywistością, którą znanym z relacji telewizyjnych (prawie dokument), ale
Paweł Szkotak (reżyseria) ze swoimi aktorami obudowuje rzeczywistość kontekstem historycznym,
aluzjami i symbolami znanymi z kultury europejskiej, sugerując, że przemoc, wojna i mechanizmy
nią rządzące nie są nowe; zmieniają się tylko środki walki.
Lepszego świata nie będzie?, Daina Kolbuszewska, Kultura u podstaw 10.10.2017
Pracownik miejski, w odblaskowej kamizelce, strumieniem wody z węża usuwa z bruku
zamkowego dziedzińca papierowe łódeczki - symboliczne łodzie imigrantów. Jak śmieci, które
muszą zniknąć z uporządkowanego, ładnego świata… Takim mocnym akcentem kończy się
znakomity, plenerowy spektakl Teatru Biuro Podróży "Silence - cisza w Troi".
(...)
Kiedy miasto zostaje ostatecznie spalone, mocno wybrzmiewają słowa Konstandinosa Kawafisa:
„Pojadę do innej ziemi, nad morze inne. Jakieś inne znajdzie się miasto, jakieś lepsze miejsce. Tu
już wydany jest wyrok na wszystkie moje dążenia i pogrzebane leży, jak w grobie, moje serce”.
Mieszkańcy składają z papieru symboliczne łódeczki, którymi chcą wypłynąć, by odnaleźć „lepsze
miejsce”. Łódeczki skrupulatnie uprzątnie pracownik miejski, bo „lepszy świat” nie jest chętny, by
ich przyjąć. Aluzja aż nadto czytelna.
Rzecz w tym, że symboliczna Troja też nie chciała przyjąć uciekinierów. Kiedy pojawia się w
mieście kobieta z dzieckiem, szukając schronienia, zostaje odrzucona, wykluczona. Niektórzy
próbują ją wykorzystać. Symboliczni Trojanie (my?), którzy nie chcą obcych, wkrótce sami stają się
obcymi.
W czasie trwających rzezi i czystek na Bliskim Wschodzie, których rezultatem jest masowy („To
miasto ma 10 milionów ludzi”!) exodus ludności, Teatr Biuro Podróży w przejmujący sposób
opowiada o losach zwykłych mieszkańców, którzy stają się uchodźcami.
Bohaterami spektaklu są dzieci – samotne w obliczu wojny, śmierci bliskich, zniszczenia i chaosu,
które ona niesie. Przerażone w obliczu zagrożenia, próbują ratować swój dziecinny świat.
Włączając do zabaw elementy rzeczywistości, w której przyszło im żyć, stosują przemoc,
pogardzają innymi, bywają brutalne i okrutne. Niezdolne do abstrakcyjnego myślenia, bujają się na
koniu trojańskim, oswajając symbol zdrady i zniszczenia. Kopiują świat, który znają.
Można powiedzieć - kopiują świat zwycięzców, atrakcyjny świat silnych. Ale za dziecięcymi
manekinami kryją się dorośli aktorzy. Wojna niszczy wszystkich.
Pozostają marzenia o ucieczce. A miasto – przestaje istnieć... / autor: Łukasz Drewniak /

 

Głos Wielkopolski / październik 2017                       
Zapomniane miasta
To opowieść o dorosłych, którzy pragną ochronić swoje dzieci. To jednak także opowieść o
dzieciach, które musiały stać się dorosłe. Teatr Biuro Podróży do wypróbowanych wielokrotnie
środków wyrazu: ogień, szczudła, motocykle i różnej maści machiny, dodał lalki, które aktorzy
znakomicie animują. Zrujnowane przez wojnę miasto symbolizuje nadpalony autokar. Czasami jest
domem, czasami rzeczywistym środkiem komunikacji, w którym wybucha wojna, tłem albo
bohaterem akcji. Przed nim plac albo ulica, na których toczy się życie. Aurę tego ginącego świata
potęguje muzyka rozpięta między ostrymi metalowymi rifami a łkającą wiolonczelą. Po seri
wstrząsających, kreślonych zamaszystą kreskach scen, następuje uspokojenie. Aktorzy puszczają
papierowe stateczki, które następnie czyściciel miasta spłukuje strumieniem wody. Spektakl pełen
jest skojarzeń z rzeczywistością, którą znanym z relacji telewizyjnych (prawie dokument), ale
Paweł Szkotak (reżyseria) ze swoimi aktorami obudowuje rzeczywistość kontekstem historycznym,
aluzjami i symbolami znanymi z kultury europejskiej, sugerując, że przemoc, wojna i mechanizmy
nią rządzące nie są nowe; zmieniają się tylko środki walki. (Stefan Drajewski)

 

Kultura u podstaw / październik 2017                        
Lepszego świata nie będzie?
Pracownik miejski, w odblaskowej kamizelce, strumieniem wody z węża usuwa z bruku
zamkowego dziedzińca papierowe łódeczki - symboliczne łodzie imigrantów. Jak śmieci, które
muszą zniknąć z uporządkowanego, ładnego świata… Takim mocnym akcentem kończy się
znakomity, plenerowy spektakl Teatru Biuro Podróży "Silence - cisza w Troi".
(...)
Kiedy miasto zostaje ostatecznie spalone, mocno wybrzmiewają słowa Konstandinosa Kawafisa:
„Pojadę do innej ziemi, nad morze inne. Jakieś inne znajdzie się miasto, jakieś lepsze miejsce. Tu
już wydany jest wyrok na wszystkie moje dążenia i pogrzebane leży, jak w grobie, moje serce”.
Mieszkańcy składają z papieru symboliczne łódeczki, którymi chcą wypłynąć, by odnaleźć „lepsze
miejsce”. Łódeczki skrupulatnie uprzątnie pracownik miejski, bo „lepszy świat” nie jest chętny, by
ich przyjąć. Aluzja aż nadto czytelna.
Rzecz w tym, że symboliczna Troja też nie chciała przyjąć uciekinierów. Kiedy pojawia się w
mieście kobieta z dzieckiem, szukając schronienia, zostaje odrzucona, wykluczona. Niektórzy
próbują ją wykorzystać. Symboliczni Trojanie (my?), którzy nie chcą obcych, wkrótce sami stają się
obcymi.
W czasie trwających rzezi i czystek na Bliskim Wschodzie, których rezultatem jest masowy („To
miasto ma 10 milionów ludzi”!) exodus ludności, Teatr Biuro Podróży w przejmujący sposób
opowiada o losach zwykłych mieszkańców, którzy stają się uchodźcami.
Bohaterami spektaklu są dzieci – samotne w obliczu wojny, śmierci bliskich, zniszczenia i chaosu,
które ona niesie. Przerażone w obliczu zagrożenia, próbują ratować swój dziecinny świat.
Włączając do zabaw elementy rzeczywistości, w której przyszło im żyć, stosują przemoc,
pogardzają innymi, bywają brutalne i okrutne. Niezdolne do abstrakcyjnego myślenia, bujają się na
koniu trojańskim, oswajając symbol zdrady i zniszczenia. Kopiują świat, który znają.
Można powiedzieć - kopiują świat zwycięzców, atrakcyjny świat silnych. Ale za dziecięcymi
manekinami kryją się dorośli aktorzy. Wojna niszczy wszystkich.
Pozostają marzenia o ucieczce. A miasto – przestaje istnieć... / autor: Daina Kolbuszewska /